Pik,pik,pik
zrzuciłam budzik,na podłogę sprawiając tym huk i obudzienie całej rodzinki-kurwa-szepnęłam,odkryłam swoje spocone ciało okryte kołdrą ziewnęłam zaspana,po czym wstałam na swoje nogi,zakładając kapcie,pozbierałam biedny budzik z podłogi rzuciłam go do szafy,by nikt go nie znalazł,uśmiechnęłam się,a w głowie miałam jedno-zapowiada się ciekawy dzionek,no tak piątek imprezy,yo!,chwyciłam swoje obciachowe ciuchy,po czym kierując się do znanych mi drzwi,której mam wziąść relaksujący prysznic,chwyciłam za klamkę i weszłam do wnętrza,zamykając za sobą drzwi.Po godzinie wyszłam uczesana ,wymalowana i ubrana,wstąpiłam jeszcze raz do swojego pokoju,wyciągęłam pusty plecak z szafy
i dres ,który miałam przyszykowany,oraz strój roboczy,dla kelnerki spakowałam wszystko,chwyciłam telefon,przy czym biorąc swój plecak i zeszłam na dół gdzie byli moi rodzice,Britney moja starsza siostra,ma 21lat a wygląda na 17,lol i Julka słodka jedyna normalna,ma 2 latka,dla tego,ją jedyną lubie,nie to żebym nie lubiała Britney,ale jest zbyt dorosła,a jeszcze kocha się w gwiazdkach,kiedyś mówiła mi o jednej Justynie jakaś,nie pamiętam,mniejsza z nią.Usiadłam na swoje miejsce,czekając na śniadanie,moja mama nie gotuje,ani tata,mamy kucharza,który robi pyszne przysmaki,miałam ochote zjeść naleśniki,mniam
-kiedy śniadanie?,śpiesze się-spytałam zirytowana,tata spojrzałam na mnie,był czerwony,chyba nie ma dziś humoru
-już-krzyknął Tom,nasz kucharz,przyniusł talerz,pełen pysznych naleśników z twarogiem,oblizałam się,zjadłam 4 naleśniki
-ojcze?-spytałam o pozwolenie,bym mogła kontynuować,to apsurt,bym musiała się prosić by coś powiedzieć,czasem nie cierpie go
-tak?-spytał i pozwolił mi dokończyć,przywróciłam teatralnie oczami,by tylko nie zauważył,że tak zrobiłam
-moge..-niedokończyłam bo mi przerwał
-zawsze MOGĘ,nie umiesz inaczej mówić?!-spytał zły,a MOGĘ podkręślił twardym tonem-czego chcesz?-spytał spokojniej
-czy mo...,pozwolisz mi nocować u Jasmin?-spytałam
-owszem,możesz-powiedział zadowolony,czy on coś brał?,czasem mam ochote z nim iść na solówkę i zchęcią to zrobie,niech trochę się postarzeje,a zobaczymy kto będzie prosił o pozwolenie do spytania się czegoś,co jest dla mnie ważnę,czyli imprezka
-jestem spakowana więc do jutra-pożegnałam się i wyszłam z tego domu,po czym wstąpiłam do podmiejskiej toalety,przebrałam się i wyszłam z niej płacąc babcie kase za siusiu,dziwie się,że nie zauważyła,że zawsze zmieniam u niej ubiór.Po 10 minutach byłam w restauracji
-jestem szefowo!-krzyknęłam
-spóźnona!-krzyknęła,była za mną,odwróciłam się do niej,była czerwona
-sorry,ale tylko 5 minut,nie ma ruchu-oznajmiłam śmiechem,ale jej nie było do śmiechu
-ostatni raz,a wylatujesz-ostrzegła
-oj nie przesadzaj,mordo ty moja,hahaha-zaśmiałam się,po czym ruszłam do szatni,przebrałam się i brałam się do roboty,11 rano,a ja nie mam humoru,gdy widzę taki ruch,podeszłam do jednego pana,"pytając co chce pan zamówić ?"
-jeszcze się zastanawiam-powiedział i patrzył na menu,noga mi się trzęsła no ile można tak myśleć
-już pan się zastanowił?-spytałam zirytacją
-nie-kutas zaraz pęknę i nie będzie mu miło-myhmm-zaczął nucić sobie pod nosem,poczułam jak,moja żyła na czole pulsuje,wyrwałam z rąk tego starca,menu a z jego ust wydobyło się tylko-ej?!
-zestarzeje się,kiedy pan się zdecyduje-walnęłam w prost
-nie pyskuj-wskazał palcem ostrzegawczym przed moimi oczami
-bo się boje-udawałam wystraszoną
-uważaj bo zostaniesz-zaczął,hahaa on mi grozi?
-uważać to pan musi,bo będę gryźć!!!-krzyknęłam,a wszystkie oczy były wpatrząne na mnie i na tego starca,Nicol zabrała mnie na zaplęcze
-zostaniesz zaraz wywalona,przez ciebie tarce kliętów-zaczęła mówić przez zęby
-dobraa-jękłam
-teraz nie masz,nikogo obsugiwać-rozkazała,a mnie ciekawiło czemu,była wpatrząna w pięciu mężczyznach,dwóch młodych,a trzech starszy,jednego poznałam,Usher,już wiem czemu nie mam jej przeszkadzać,ale zrobie jej na złość,jak to ja
-uu... który to twój mąż?-spytałam próbując nie wybuchnąć śmiechem
-nie żartuj sobie,to Usher i Justin Bieber-wskazała palcem na nich,to nie była Justyna,tylko Justin Bieber,ten pedałek,teraz to ja,mam cel, musze go obsłurzyć
-Jasmin ich obsłurzy-powiedziała i znikła z mojego punktu widzienia o nie,nie ma takiej mowy muszę coś wymyśleć,zauważyłam moją przyjaciółkę,którą zawołałam
-co jest?-spytała
-musisz mi pomóc,nie dam rady wyciągnąć tej skrzyni z magazynu-powiedziałam udając zmartwioną
-pomogę,a ty idź obsłuż kliętów-doradziła,och wiedziałam,że to powiesz,poszłam do kasy,biorąc notesik by zapisać co chcą zamówić,szłam w ich kierunku,kiedy nagle stanęłam jak wryta,brzuch mnie rozbolał,jakby stado motyli chciało się z niego wydostać,ale czemu?,nie chciałam o tym myśleć,musiałam wziąść się w garść i zobaczyć tego pedała z bliska,szłam i stanęłam
-co państwą chcą zamówić?-spytałam grzecznie
-ciebie -odezwał się,chłopak z czapką z daszkiem,to chyba Justin,napewno
-a ty jesteś Justyną?-spytałam,a całe grono się zaśmiało,co było tak zabawne,że się tak śmieli?
-zabawna jesteś-powiedział facet z brudką
-nie,nie jestem,on jest Justiną-powiedziałam oburzona,ci tylko wymienili się sporzeniami i śmiech na całą sale
-ale zabwane-zaśmiałam się wrednie-Just... coś,nie wiem jak ma na imie,bo zapomniałam,zadowoleni?!-spytałam zirytowna
-nie jestem Justin,mówią do mnie Alfredo-przywitał się
-zmieniasz imiona ?-spytałam zdziwiona
-nie,ja jestem Justin-od razu spojrzałam w kieunku,w którym zostałam odpowiedź,uśmiechnęłam się sztucznie,był przystojny,jak na pedała
-miło mi pewno jest ci ciężko,przy tylu facetach?-spytałam z żalem,on wiedział o co mi chodzi,bo zrobił się czerwony
-oceniasz mnie,a nawet mnie nie znasz-powiedział oschle-pustaczka-wyszptał,moja żyła na czole znów pulsówała,nie pozwole sobie na takie traktowanie
-dupek-odpowiedziałam wrednie-nikt mnie nie będzie obrażał-zaczęłam
-a mnie to można ?-spytał
-tak-odpowiedziałam
-oj bardzo państwa przepraszam,ona żałuje,że pana obraziła-zaczęła Nicol,która była wystraszona,spojrzałam na niego,a raz na nią
-nie żałuje-prysknęłam
-owszem,żałujesz i to bardzo,bo wylatujesz!!!-krzyknęła na całą sale-ciągle są z tobą problemy,zachowujesz się karygodnie!-krzyczała,nie było mi głupią,bo się jej nie bałam
-oj weź...-zaczęłam,ale nie dała mi ani słowa,by coś powiedzieć,suka
-Cassidy nie mam zamiaru tego powtarzać,zwalniam cię-powiedziała już spokojniej
-e tam,wal się suko!-pokazałam jej środkowy palec,po czym rzuciłam notesem o panele i wyszła do szatni,przebrałam się,kiedy chciałam wyjść,zatrzymała mnie przyjaciółka
-Cassidy,czekaj-zwołała
-no co?-spytała
-przykro mi,ale wiesz rozluźnisz się,bo czeka nas imprezka-zaczęła się uśmiechać,a ja znią.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Razem z Jasmin,balowałyśmy na imprezie,trochę wypiłam,jeszcze przed imprezą wciągnęłyśmy sobie,na rozluźnienie,impreza się toczyła
Podchodząc do baru z alkoholem,napotkałam przystojnego kolesia,nie wiem,czemu tak uważam bo nawet nie widziałam jego twarzy,bo miałam rozmazany obraz,ale ten jego zapach tak mnie przyciągał
-zatańczysz?-spytał zachrypniętym głosem,powodując u mnie dreszcze,gdy chwycił moją dłoń jakiś prąd przeszedł ,każdy mój czuły punk ciała,chłopak prowadził nas przez tłum,po czym stanęliśmy i wtedy jego twarz bardziej była wyraźna,chwycił mnie wtali,a ja kręciłam się do rytmu muzyki,gdy jego twarz zatopiła się w moich włosach,zatrzymałam się
-podbam ci się ?-spytał
-jesteś przystojny-zaśmiałam się
-to co czemu tańczysz z pedałem?-spytał co mnie oszołomiło,że wróciłam na ziemie
-o co ci chodzi ?-spytałam
____________________________
pierwszy rozdział!
i jak podoba się?
wiemy już,że to Justin
Komentujcie!!!!
no super,a z niej to niezłe ziółko,czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńWspaniały :)
OdpowiedzUsuń